niedziela, 15 września 2019

Tomek Skrzypniak: "Od gimnazjum myślałem o aktorstwie"

Tomek Skrzypniak: "Od gimnazjum myślałem o aktorstwie"


























fot. zdjęcie nadesłane

Aktor. Znany przede wszystkim z roli starszego aspiranta Krystiana Górskiego w serialu "Gliniarze". Rozmawiamy o pracy na planie, czynnościach policyjnych, które sprawiają mu najwięcej frajdy i rolach, które szufladkują. 

Wiele jest zawodów na "A". Co spowodowało, że wybrał Pan aktorstwo? To trudny, a czasem nawet bardzo niepewny zawód. 

Kierowała mną naiwność, ale również marzenia. (Śmiech.) To bardzo trudny, bardzo niepewny zawód. Mam wrażenie, że skierowany tylko do osób, które lubią ryzyko. Wierzyłem, że się uda, ale zadawałem też sobie pytanie, co innego mógłbym robić. Nie znalazłem na nie odpowiedzi, więc zostałem przy aktorstwie. (Śmiech.) 

Jakie pomysły na życie pojawiły się u Pana tzw. "po drodze"?

Nie. Od gimnazjum myślałem o aktorstwie. 

Jak wyglądało Pana pierwsze poważne spotkanie z tym zawodem? Kiedy nastąpiło?

Pierwszą rolą, dzięki której jestem rozpoznawalny jest oczywiście starszy aspirant Krystian Górski z serialu "Gliniarze", ale również role epizodyczne, które miałem okazję zagrać na początku drogi, były oczywiście ciekawym doświadczeniem. Pojawiłem się m.in. w serialu "Pierwsza miłość". 

W jednym z wywiadów czytałam, że chciał być Pan taki, jak tata. Dzięki serialowi "Gliniarze" się udało. Czy wchodząc w ten serial i przygotowując się do roli do pewnego stopnia bazował Pan na wiedzy swojego Taty, który pracował w tym zawodzie?

Źle zredagowano ten wywiad, ponieważ tata nie jest przecież aktorem. (Śmiech.) Wiedzę na pewno posiadałem, ale praca normalnego policjanta bardzo różni się od tej prezentowanej na ekranach telewizorów. 

W "Gliniarzach" wciela się Pan w starszego aspiranta Krystania Górskiego.                           
Co opowiedziałby Pan o swojej postaci?

Postać Krystiana od pierwszego sezonu ewoluuje. (Śmiech.) Czasami jest zabawny, potrafi być stanowczy. 

Opanowanie jakich umiejętności wymagała od Pana rola w "Gliniarzach"? 

Mam wrażenie, że wszystko było dla mnie naturalne, proste i przyjemne. Może zakuwanie w kajdanki na samym początku sprawiało mi trochę trudności, ale teraz weszło mi to już w krew. (Śmiech.) 

Która czynność policyjna sprawia Panu największą frajdę?

Strzelanie, ale strzelamy najmniej. (Śmiech.) 

Co rola w "Gliniarzach" zmieniła w Pana życiu?

Nie wiem, czy ta rola zmieniła coś w moim życiu. Jestem rozpoznawalny, ludzie wspierają moją postać. Innych zmian nie zauważyłem. (Śmiech.) 

Jest Pan utożsamiany przez widzów ze swoją rolą? Zwracał się już ktoś do Pana per. "Panie aspirancie"? (Śmiech.) Jak reaguje Pan w takich sytuacjach?

Bardzo często. Dla większości ludzi jestem Krystianem. (Śmiech.)

Czy role policjantów powodują zaszufladkowanie? 

Tak, oczywiście. Nie dotyczy to tylko ról policjantów, ale wszystkich bohaterów, którzy w danej produkcji pojawiają się przez długi czas. Tego nie unikniemy. 

Podobno kiedyś się Panu upiekło i dzięki swojej roli nie dostał Pan mandatu. (Śmiech.) Proszę coś opowiedzieć o tej jakże zabawnej sytuacji. 

Tak, to prawda. (Śmiech.) Policjanci przymykają oko na małe wybryki kolegów z branży. (Śmiech.) 

Co sprawia, że seriale kryminalne cieszą się tak wielką sympatią wśród widzów?

Są ciekawe i nie trzeba ich oglądać codziennie. 

Co Panu najbardziej podoba się w Waszym serialu?

Trudne pytanie. Najbardziej podoba mi się nasza magiczna szóstka. Moim zdaniem przyciągamy widzów. 

Lubi Pan oglądać siebie na ekranie?

Czasami tak, czasami nie. Ten fakt zależy od mojej obecnej wagi. (Śmiech.) 

W jakich jeszcze produkcjach zobaczymy Pana jesienią?

"Na Wspólnej" oraz "Barwy szczęścia". Odcinki z moim udziałem emitowane będą już wkrótce. 

Proszę o sprecyzowanie najbliższych planów zawodowych. 

Skupiam się na tym, co mam. 

Materiał archiwalny dostępny również na www.sci24.pl - Śląskie Centrum Informacji 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz