Aleksander Bożyk o serialu "M jak miłość". Wspomina Kamińskiego i Precigsa [WYWIAD]
fot. z arhiwum prywatnego Aleksandra Bożyka
Z Aleksandrem Bożykiem, dziecięcym aktorem, który ma z tym zawodem do czynienia od najmłodszych lat, rozmawialiśmy o serialu "M jak Miłość". Z łezką w oku wspominał Emiliana Kamińskiego i Andrzeja Precigsa. Opowiedział też o swoich zainteresowaniach, które nie dotyczą branży.
Jesteś dziecięcym aktorem, który miał do czynienia z kamerą od najmłodszych lat, albowiem w serialu "M jak miłość" zadebiutowałeś jako malec, w 2018 roku. Pamiętasz, kiedy to Ty pierwszy raz świadomie poszedłeś na casting?
Mój pierwszy, świadomy casting, to właśnie ten, do serialu "M jak miłość".
Co Ci się najbardziej podoba w castingach? Jak one wyglądają? Jak się do nich przygotowujesz?
Najbardziej podoba mi się ta miła rywalizacja, która na nich panuje. Na każdy casting trzeba przygotować swoją wizytówkę, uwzględnić w niej swoje zainteresowania. U mnie to przede wszystkim zamiłowanie do sportu i gór.
fot. z archiwum prywatnego Aleksandra Bożyka / kadr powstały po rozmowie w Warszawie
Sprawiasz wrażenie niezwykle pogodnego chłopca, który niczym się nie stresuje. Zdarza Ci się mieć tremę przed kamerą? Jak wtedy pomagają Ci aktorzy, z którymi nagrywasz daną scenę?
Tak, stresuję się czasem, jak każdy normalny człowiek. (Śmiech.)
Pamiętasz casting do filmu "1 800 gramów"? Wystąpiłeś jako Adaś. Razem z Tobą zagrali m.in. Magdalena Różczka i Piotr Głowacki.
Śmieszna sprawa, ale tego castingu nie pamiętam.
Rodzice pozwalają Ci czasem oglądać "M jak Miłość" lub inne filmy i seriale, w których się pojawiasz?
Tak, zachęcają mnie nawet do tego.
Masz w tym serialu swoich ulubionych bohaterów?
Wszyscy są świetni, więc nie wymienię nikogo konkretnego.
Jak to jest, zobaczyć siebie na ekranie? Fajne uczucie, prawda?
Teraz już tak. Przyznam jednak, że na samym początku, kiedy oglądałem odcinki "M jak miłość" lub inne produkcje ze swoim udziałem, wstydziłem się samego siebie.
fot. z archiwum prywatnego Aleksandra Bożyka
Największą popularność przyniosła Ci rola Miśka Zduńskiego we wspominanej "Emce". Czy wiesz, że to jeden z najpopularniejszych seriali w Polsce?
Tak, mam tego świadomość i bardzo się z tego cieszę.
Jak Twoi rówieśnicy reagują na to, że grasz w tak lubianym serialu? Śledzą losy Twojego bohatera?
Reagują bardzo pozytywnie, ale losów Miśka nie śledzą.
Co najbardziej lubisz w Miśku, w którego wcielasz się w serialu? Jest niezłym rozrabiaką. Fajnie tak czasami połobuzować na planie?
Tak. Wspaniale. Właśnie, najbardziej podoba mi się to jego rozrabianie. (Śmiech.)
Oboje lubicie grać w piłkę, spędzać czas na świeżym powietrzu. Łączy Was też pasja do majsterkowania. Co jeszcze?
Łączy nas też miłość do pupili.
Kilku sztuczek uczyłeś swojego serialowego psa, Sapera. Jakim jest partnerem na planie?
Jest świetnym psim aktorem. Słucha się. No, i jak każdy pies, ma bzika na punkcie smaczków.
Jak wabią się Twoje pupile?
Mam dwa psy. Alutkę i Malećkę.
Pierwszy raz słyszę imię Malećka. Skąd pomysł?
Imię Malećka wzięło się z przypadku. Mój bratanek, kiedy mówiliśmy na nią "Maleństwo", przejęzyczył się, powiedział "Malecia", no i tak już zostało.
Która z dotychczasowych scen była dla Ciebie do tej pory najtrudniejsza, a co przyniosło Ci najwięcej frajdy?
Do tej pory najtrudniejsze okazały się dla mnie sceny ze zrzucaniem różnych talerzy, kubków i wazonów. W tej sztuce zawsze może wyjść coś źle, może komuś też coś się stać. (Śmiech.) Powiem jednak, że dużo frajdy sprawiło mi... zrzucanie choinki w odcinku specjalnym, Święta z „M jak miłość”.
Jesteś dość aktywny na swoim profilu na Instagramie, ale rodzice mają to pod kontrolą, prawda? (Śmiech.)
Moją aktywność w social mediach ma pod kontrolą mój starszy brat.
Grasz m.in. z Marcinem Mroczkiem, Kasią Cichopek i Dominiką Kachlik. Jakie relacje panują między Wami na planie?
Panują między nami wspaniałe relacje. Czuję się w rodzinie. (Śmiech.)
Czy aktorzy często dają Ci wskazówki, lubisz z nich korzystać?
Tak, często dostaję przydatne wskazów.
Jak wspominasz Emiliana Kamińskiego i Andrzeja Precigsa? Miałeś z nimi wiele wspólnych, czasami nawet wzruszających scen.
Świetnie się z nimi współpracowało. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, na które rozmawialiśmy pomiędzy scenami. Lubiliśmy łowić ryby. Bardzo przeżyłem śmierć obu serialowych dziadków, ale mam wrażenie, że śmierć Emiliana Kamińskiego zabolała mnie ze zdwojoną siłą. Może dlatego, że mieliśmy tak wiele wspólnych scen. W październiku 2022 roku nagrywaliśmy jeszcze wspólne
fot. z archiwum prywatnego Aleksandra Bożyka
Jak, razem z aktorami, z którymi masz wspólne sceny, umilacie sobie czas oczekiwania między scenami? Pewnie świetnie się bawicie.
W przerwach bardzo lubię bujać się na hamaku w naszym serialowym ogrodzie. Kiedy towarzyszy mi serialowe rodzeństwo, rozmawiamy i powtarzamy tekst.
Skupiasz się przede wszystkim na "Emce", czy są na horyzoncie jakieś nowe projekty?
Chciałbym oczywiście wystąpić w jakimś nowy filmie lub pojawić się na planie reklamy, chodzę na castingi, ale jakoś się nie udaje. Trzeba pamiętać, że muszę to wszystko pogodzić z nauką.
Nie tylko jesteś aktorem serialowym, ale też dubbingowym.
Tak, to prawda, już kilka postaci przemówiło moim głosem. To kolejna fajna przygoda, ale wolę aktorstwo.
Zastanawiałeś się kiedyś nad tym, czy z aktorstwem chciałabyś wiązać swoją przyszłość? Kim chciałbyś zostać, jak dorośniesz?
Tak, zdecydowanie. Chciałbym dalej kontynuować tę przygodę.
Kiedy nie ma Cię na planie, lubisz wędrować po górach, założyłeś też swoją małą szklarnię. Jakie warzywa w końcu posadziłeś? Pamiętam, że nie tak dawno przeprowadziłeś ankietę i pytałeś o podpowiedzi swoich fanów.
Posadziłem ogórki.
Może zostaniesz kiedyś przewodnikiem wycieczek po górach lub ogrodnikiem?
Chciałbym, żeby to jednak zostało w sferze zainteresowań. Wybieram aktorstwo.