Agnieszka Więdłocha: „Jestem kociarą“
Wspiera wszystkie możliwe akcje charytatywne, nigdy nikomu nie odmawia. Kocha zwierzęta, mówi o sobie, że jest kociarą. Lubi rozmawiać z ludźmi, a na gruncie zawodowym czeka na nią wiele nowych wyzwań.
Zaczynając od początku. Pani i przygoda BPNŻ. Jak zaczęła się dla Pani? Czy inicjatywę Biegu po Nowe Życie wspiera Pani od samego początku?
Nie, to moja pierwsza edycja. Pierwszy raz pobiegłam, a właściwie szłam z kijkami do nordic-walking. Pierwszy raz w Wiśle.
Jak w kilku słowach opisałaby Pani incicjatywę i całą akcję organizowaną przez Przemysława Saletę?
To niesamowita akcja! Jest piękna, a jej szczyt i cel jest wyjątkowy. Myślę, że warto takie inicjatywy wspierać. Przemysław Saleta robi niezwykłą robotę dla transplantologii.
Takie imprezy, jak choćby BPNŻ w Wiśle, to także okazja do spotkania z fanami, wspólnych zdjęć, autografów. Czy lubi Pani takie momenty?
To zawsze bardzo miłe momenty, ludzie są życzliwi. Miło się z nimi spotkać, uśmiechnąć, zrobić zdjęcie.
Gdyby miała Pani określić, jakie jest najczęstsze pytanie, które słyszy Pani z ust sympatyków, na co mogłoby paść?
Oj, tego nie wiem, pytań zawsze jest bardzo dużo.
Może umiałaby Pani przytoczyć też pytanie najbardziej zabawne?
Ciężko mi na poczekaniu takie przytoczyć.
Pomaga też Pani m.in fundacji „Kolorowy Świat“. Powie Pani coś więcej na ten temat?
Wyjątkowa Fundacja działająca na rzecz dzieci z mózgowym porażeniem dziecięcym. Rzeczywiście, zaangażowałam się mocno w działania Fundacji i w pomoc dzieciom i ich rodzicom. Pracują tam cudini ludzie i myślę, że warto wspierać takie akcje i dawać coś od siebie, kiedy się coś dostało od losu.
Oprócz pomocy potrzebującym dzieciom pomaga Pani także zwirzakom w potrzebie. W październiku ubiegłego roku wzięła Pani udział w sesji zdjęciowej do cudownego kalendarza „MoonForPakaDlaBezdomniaka“, a teraz ogłosiła Pani konkurs na zbiór potrzebnych rzeczy i karmy dla schroniska w Korabiewicach. Czy sama Pani myślała kiedyś o przygarnięciu psa ze schroniska?
Przygarnęłam kiedyś dwa koty, odratowane, znajdy. Jestem zdecydowanie bardziej kociarą, niż psiarą. Dla psa trzeba mieć więcej czasu i nie można przez cały czas być w rozjazdach, jak ja, więc zdecydowanie bardziej przemawiają do mnie koty.
Zechce Pani opowiedzieć coś o kulisach sesji zdjęciowej do kalendarza? Czy wszystkie Pieski z sesji znalazły już domy stałe?
Tak, znalazły domy stałe. Miałam zdjęcia z psem, który został przygarnięty przez organizatorkę zdjęć do kalendarza. Wszystkie psy zostały zabrane ze schroniska w Korabiewicach i wszystkie bardzo potrzebowały pomocy. Były bardzo grzeczne i urocze, zachowywały się jak oswojone, wytresowane psy.
Gdzie pojawi się Pani w najbliższym czasie? Eventy, imprezy, seriale?
Bardzo dużo pracy. Film, Teatr, serial…wszystko przede mną!
Właśnie, słyszałam, że będzie można zobaczyć Panią w nowej produkcji Polsatu już tej wiosny. Mowa o „Powiedz tak“. Jaki to serial? Jaka Pani rola?
Gram Justynę, pracującą w firmie prawniczej u Cezarego Pazury. Zwariowana postać! Dziewczyna, poszukująca siebie i tego, co chce robić w życiu. Bezkompromisowa osoba. Nie wchodzimy do wiosennej ramówki, zadecydowały względy techniczne. Serial obecnie kończymy i wejdzie na jesień.
Lubi Pani bardziej role komediowe, czy dokumentalne?
Ważna jest napisana rola i to, co można z niej wyciągnąć.
Nie skłaniam się do ról bardziej dramatycznych, czy komediowych. Na koniec może motto życiowe…?
„Życie mamy tylko jedno, więc trzeba z niego korzystać“.
Materiał archiwalny z dnia 3 czerwca 2015

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz