Karolina Porcari: „Ładuję we Włoszech baterie“
Karolina to utalentowana aktorka. Urodziła się w Warszawie, ale w swoich najmłodszych latach wraz z rodziną przeprowadziła się do Włoch. Z sentymentem opowiada o latach, które spędziła na południu, ale też o rolach, które tam zagrała.
Zacznijmy od pochodzenia. Jako dziecko wyjechała Pani wraz ze swoimi rodzicami do Włoch, mieszkała Pani w Apuli. Co najbardziej we Włoszech Panią urzekło?
Mieszkałam na południu Włoch od wczesnego dzieciństwa, krajobraz Apuli jest niezwykły. Po jednej stronie obcasa jest wybrzeże Jońskie, przeważnie skaliste, po drugiej Adriatyckie, bardziej piaszczyste. Morze i przyroda są absolutnie olśniewające. Potem przeprowadziła się Pani do Mediolanu, gdzie studiowała literaturę, ale też kierunek teatralny.
Czy nie kusiło Panią, aby w Mediolanie zostać i właśnie tam kontynuować aktorską drogę?
Mediolan tętni życiem i jest jedynym „europejskim“ miastem we Włoszech, tam miałam okazję oglądać sporo filmów i spektakli na międzynarodowych festiwalach. Znacznie bardziej przyciągały mnie wschodnio-słowiańskie obrazy. Postanowiłam wykorzystać swoją dwujęzyczność i spróbować sił w Polsce. Ukończyłam PWST w Krakowie i przeprowadziłam się do Warszawy.
Czy przez cały ten czas nie tęskniła Pani za Polską? A jeśli tak, to za czym najwięcej?
Przyjeżdżaliśmy do Polski co roku. Spędzaliśmy regularnie część wakacji w rodzinnym domu pod Warszawą. To był dla mnie, dla mojej siostry Esmeraldy i brata Jakuba czas wolności, braku obowiązków i poczucia beztroski. Esme i moi rodzice mieszkają na stałe na południu Włoch, często mnie odwiedzają. Jakub mieszka w Krakowie, jest reżyserem i świeżo upieczonym dyrektorem artystycznym Teatru w Tarnowie.
Czy teraz zdarza się Pani zawitać na dłuższy okres czasu do Włoch? Do czego z tych stron najbardziej lubi Pani wracać, a za czym najbardziej Pani tęskni, kiedy jest w Polsce?
Ja przez większość czasu jestem w Polsce. Do Włoch jadę na wakacje lub do pracy. Zdarza się, że spędzam tam kilka miesięcy w roku. Lubię wracać do przyjaciół i do rodziny, do języka, do oswojonych miejsc. Ładuję we Włoszech baterie.
Jeśli chodzi ogólnie o zawód aktorki, proszę powiedzieć, gdzie czuje się Pani pewniej, podczas grania w Teatrze, czy podczas nagrań telewizynych?
Teatr daje niezastąpione emocje, ponieważ zapewnia bezpośredni kontakt z widzem, jest wymiana energii. Każdy spektakl trochę różni się od poprzedniego, rozwija się, udoskonala. Praca na planie filmowym lub telewizyjnym jest zupełnie inna. Trzeba się dobrze przygotować i być w stand by, pielęgnować postać w sobie, aby w każdej chwili móc zagrać zaplanowaną scenę. Cudownie jest urozmaicić sobie - grać i w teatrze i w filmie. Nie zawsze mam taką możliwość. Obecnie jestem w trakcie zdjęć do filmu Ojciec w reż. Artura Urbańskiego i do niemieckiego filmu 'Meine Bruder Robert' w reż. Philipa Groeninga. W teatrze można mnie zobaczyć m.in. w Lodzie J.Dukaja w reż. Janusza Opryńskiego (9.4 w Teatrze Na Woli w Warszawie).
Jaka jest Pani ulubiona rola z tych dotychczas odegranych?
W teatrze zagrałam w ostatnich latach kilka bardzo istotnych dla mnie ról - wymarzone role Gruszeńki w Braciach Karamazow w reż. Janusza Opryńskiego i Ofeli w Hamlecie w reż. Radka Rychcika. Kluczowy dla mojego aktorskiego rozwoju był monodram Luna w reż. Artura Urbańskiego. To historia siostry zakonnej zgwałconej przez przewodnika duchowego oparta na faktach. Zdarzenie miało miejsce na południu Włoch w 2004 roku, zakonnik odsiaduje obecnie dziewięć lat więzienia. Doświadczenie monodramu dało mi możliwość udoskonalenia warsztatu i korzystania z szerokiego wachlarza środków aktorskich. Rzecz dzieje się w studio telewizyjnych, cześć monologów jest mówiona do publiczności i jednocześnie wyświetlana na dużym ekranie na żywo. Bliski plan demaskuje błyskawicznie kłamstwo, musiałam połączyć ekspresję teatralną i filmową.
Właśnie we Włoszech również odegrała Pani wiele ról, czy któraś z nich szczególnie utkwiła w Pani pamięci?
Myślę, że najistotniejsza rola jaką zagrałam we włoskojęzycznej produkcji to rola Olgi w Come l'ombra w reż. Mariny Spada. Było to dla mnie ważne doświadczenie z różnych powodów: pierwszy raz zagrałam kalecząc swój ojczysty język, musiałam spojrzeć na znany mi Mediolan oczami dziewczyny, która jest tam pierwszy raz i wiąże ze swoją podróżą ogromne nadzieję. Wiele emigrantów jest w takiej sytuacji. Niestety przeważnie kończy się to dramatycznie, dla filmowej Olgi również. Dziewczyna znika w tajemniczych okolicznościach. Premiera Come l'ombra odbyła na festiwalu w Wenecji, potem bardzo dużo jeździliśmy po różnych festiwalach. Film był m.in. w Londynie, S.Francisco, w Mar De la Plata, w Rzymie, w Antalii, we Wrocławiu na festiwalu Era Nowe Horyzonty. Został wielokrotnie nagrodzony. Dla mnie największą nagrodą była propozycja zagrania w kolejnej włoskojęzycznej produkcji Segreti e sorelle w reż. Francesco Jost.
Jeśli chodzi o produkcje polskie, w serialu „Barwy szczęścia“ pojawia się Pani w roli Anity Szymczak. To nie jest postać w gruncie pozytywna, a raczej nawet negatywna. Czym jeszcze namiesza w życiu Kasi? A może odzyska jej zaufanie?
Serialowa Anita jest barwną postacią i reaguje na różne okoliczności i zdarzenia. Stąd czasem podejmuje kontrowersyjne decyzje. Jednak nie oceniałabym tego w kategoriach pozytywne/negatywne. Zdarza się jej wykonać krok, który zrani Kaśkę lub jej zaszkodzi aby uchronić siebie i swoje dziecko. Nie mogę zbyt wiele zdradzić. Powiem tylko, że dziewczyny dojdą do porozumienia i będą się wspierać.
Na koniec porozmawiajmy o Pani wielkiej pasji, jaką jest…jazda konna. Skąd pomysł? Czy jeździectwo relaksuje Panią i odpręża?
Jeżdżę konno od dzieciństwa. Jako młoda dziewczyna przez chwilę jeździłam zawodowo. Kosztowało mnie to jednak sporo nerwów i zajmowało dużo czasu. Od lat jeżdżę wyłącznie rekreacyjne. Jazda konna jest czymś więcej niż sport, daje możliwość spotkania z końmi, które są niezwykle mądre i wrażliwe.
Jakie jeszcze pasje, a jakie marzenia ma Karolina Porcari prywatnie?
Moją drugą pasją jest gotowanie. Staram się to robić codziennie korzystając z włoskich i polskich rodzinnych przepisów. Gotuję wyłącznie wegetariańskie dania, ponieważ od ponad dziesięciu lat nie jem mięsa. Marzę o tym, żeby więcej podróżować i nie tylko do Włoch :)
Materiał archiwalny z dnia 8 kwietnia 2014

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz