czwartek, 9 lipca 2026

Ewa Bonecka o życiu aktorki wędrującej [WYWIAD]

Ewa Bonecka o życiu aktorki wędrującej [WYWIAD]




















fot. Lucas Suchorab

Z aktorką Ewą Bonecką spotkałam się w Warszawie. Rozmawiałyśmy o pracy na planie w kraju i poza jego granicami. Opowiedziała także o swoich licznych podróżach, apetycie na życie i roli w "Gliniarzach". 

Aktorka teatralna i filmowa. Optymistka a także, co za tym idzie,  miłośniczka podróży. Słowem wstępu - wszystko się zgadza? (Śmiech.) 

Wszystko się zgadza. Jestem kobietą spełnioną na każdym polu życia.  Spotykamy się co prawda w duchu aktorskim, ale dużą wagę przywiązuję do mojego życia prywatnego. 

Już od pierwszych chwil naszego spotkania bije od Pani niesamowicie pozytywna energia, która jest zaraźliwa. (Śmiech.) Chyba nawet nie mogłaby Pani inaczej, prawda?

Dziękuję. Nie umiałabym inaczej. Kocham żyć. Nawet czekając na nasze spotkanie, myślałam o tym, że jest wspaniałe i przynosi wiele niespodzianek. 

Dochodzenie do tego było procesem, czy tak zawsze Pani czuła?

Nie lubię słowa "proces". Na bieżąco dostrajam się do najlepszej wersji siebie. Im bardziej się zmieniam, transformuję, tym moja rzeczywistość zewnętrzna transformuje się razem ze mną. 

Kiedy do tego dołączyło, tak istotne, cieszenie się z małych rzeczy?

Myślę, że po urodzeniu córki. 

Po wnikliwej obserwacji nie tylko Pani dorobku artystycznego, ale także tego, czym dzieli się Pani  w mediach społecznościowych, widzę Panią jako wędrującą aktorkę z naturą odkrywcy. (Śmiech.) Postrzega Pani siebie w podobny sposób?

Wyznaczam sobie nowe kierunki i eksploruję. 

Jaki kierunek, idąc tym tropem, zachwycił Panią ostatnio?

Berlin. 

Jak jest z Polską?

Polska mnie zachwyciła, ale chcę spróbować nowych kierunków, nowych rynków?

Myśli Pani także o eksplorowaniu zagranicznych rynków aktorskich?

Zdecydowanie tak.

Ma Pani wiele zagranicznych projektów na koncie.

Są to zazwyczaj występy gościnne, głosowe. Mam ochotę zgłębiać ten rynek zagraniczny jeszcze bardziej. 

Jaki projekt zagraniczny jest dla Pani na ten moment najważniejszy?

Zachowam go dla siebie. (śmiech.)

Czy natura odkrywcy przydaje się również w tym zawodzie?

Oczywiście, jest wręcz bardzo pomocna. 

Właśnie. Wiele jest zawodów na "A", ale mam wrażenie, że Pani od zawsze wiedziała, że to właśnie aktorstwo jest dla Pani. 

Wiedziałam o tym od dziecka. 

Nigdy nie miała Pani nawet przez chwilę innego pomysłu na siebie?

Miałam pomysł, by zostać dziennikarką. Po ukończeniu ST skończyłam dziennikarstwo podyplomowo. Wybrałam aktorstwo.

Byłaby Pani w stanie porzucić aktorstwo dla dziennikarstwa?

Nie byłabym w stanie. 

Czy tak, jak u wielu adeptek zawodów artystycznych, u Pani było również tak, że od zawsze lubiła się przebierać i wcielać w różne postaci?

Oj, tak. Kochałam to od zawsze. 

W jakich okolicznościach nastąpiło Pani pierwsze poważne zderzenie z aktorstwem?

Nastąpiło wtedy, kiedy wygrałam Ogólnopolski Konkurs Recytatorski "Poezja i i Proza na Wschód od Bugu".  Było to w podstawówce, jak dobrze pamiętam, w szóstej klasie. 

Cztery lata studiowała Pani aktorstwo na państwowej ST im. Ludwika Solskiego w Krakowie z filią we Wrocławiu, ale w międzyczasie wyjechała Pani w ramach stypendium na Słowację. W Bratysławie studiowała Pani również aktorstwo. Czy fakt, że bardzo szybko uczy się Pani języków, ułatwił Pani edukację? 

Tak. Było to bardzo ciekawe doświadczenie. Do dzisiaj mówię po słowacku. 

Czy w dalszym ciągu to uczenie się nowych języków tak łatwo Pani przychodzi?

Myślę, że tak. Teraz bardziej skupiam się na niemieckim, byłam w klasie germanistycznej w LO. Na ten język stawiam. 

Czy są jakieś różnice pomiędzy studiami aktorskimi w Polsce a Bratysławie? 

Ogromne. Napisałam na ten temat pracę magisterską. Mogłabym długo opowiadać. Do ST w Bratysławie uczęszcza tylko kilka osób. U mnie na roku było nas dwadzieścia. Powinniśmy docenić polską edukację teatralną. 

W pracy na planie jest pewnie sporo różnic, prawda? Słyszałam, że tam, praca na planie trwa o wiele wolniej, niż w Polsce. Ile mniej więcej trwa okres zdjęciowy do filmu czy serialu?

Chciałabym ten temat zgłębić jeszcze bardziej. Nie mam aż tak wielkiego doświadczenia w tej materii. Mam doświadczenie, jeśli chodzi o pracę na polskich planach. Dla zagranicy chciałabym pracować więcej. 

Jest Pani obecnie zaangażowana do jakiegoś zagranicznego projektu, czy skupia się teraz przede wszystkim na rodzimych produkcjach?

Jeszcze nie. 

Dużo czasu spędza Pani na planie "Gliniarzy". 

To prawda. Wcielam się w podkomisarz Milenę Wiciak, to postać związana z Interpolem. 

Prywatnie jest Pani miłośniczką podróży. Gdyby tak się dało, podróżowałaby Pani pewnie cały czas, prawda? 

Na pewno. Bardzo lubię się przemieszczać, kocham być w podróży. 

Ile krajów udało się Pani do tej pory zwiedzić?

Świetne pytanie, ale chyba tego nie zliczę. (Śmiech.) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz