Cykl #mariolapoleca (23): Czy w Apulii ukryto przepis na szczęście? Obejrzałam pierwsze trzy odcinki serialu "Felicità" [RECENZJA]
fot. TVP / materiały prasowe
W tym przedziwnym czasie warto znaleźć coś, co poprawi nasze samopoczucie, będzie gwarancją pojawienia się uśmiechu na twarzy. Jedni znajdują takie czynniki w książkach, drudzy w filmach, a jeszcze inni w serialach, czy w muzyce.
Propozycjami, które (w moim odczuciu) takie czynniki posiadają, chciałabym się dzielić z Wami w moim najnowszym cyklu #mariolapoleca.
Serdecznie Was zapraszam. Dziś zachęcam do lektury recenzji pierwszych trzech odcinków serialu "Felicità", który na antenie TVP zadebiutował 7 września. Serial znalazł się w tzw. "prime time".
Zanim słoneczna Apulia pojawiła się na ekranach naszych telewizorów, najpierw zachwyciła czytelników. Serial „Felicità”, jesienna nowość TVP, to bowiem ekranizacja głośnej powieści obyczajowej, której współautorem jest ceniony scenarzysta, Radosław Figura (piszący w duecie z Katarzyną Kalicińską). Duet ten, znany z doskonałego wyczucia ludzkich emocji, stworzył literacki fundament, który aż prosił się o przeniesienie na szklany ekran.
Czy pierwsze trzy odcinki telewizyjnej adaptacji w reżyserii Makarego Janowskiego udźwignęły ten bestsellerowy potencjał?
Telewizja Polska we współpracy z włoskimi twórcami postawiła tej jesieni na słoneczny komediodramat. Po obejrzeniu pierwszych trzech odcinkach serialu „Felicità” w reżyserii Makarego Janowskiego wiemy jedno: to produkcja, która ma stać się idealnym lekarstwem na nadchodzącą jesienną aurę.
Piękne widoki to jedno, ale czy idzie za nimi wciągająca historia?
Punkt wyjścia fabuły intryguje. Poznajemy Zośkę (w tej roli Laura Breszka) oraz jej 17-letnią córkę Oliwię (Klementyna Karnkowska), czyli matkę i córkę, które pakują walizki i wyruszają do włoskiej Apulii. Powodem tej decyzji jest rodzinna tajemnica i trudna przeszłość.
Trzy pierwsze epizody sprawnie zarysowują ten konflikt – twórcy umiejętnie dawkują sekrety, nie pozwalając widzowi na nudę i zmuszając do zadawania pytań o to, co tak naprawdę wydarzyło się w Polsce.
To, co od pierwszych minut rzuca się w oczy, to niesamowity kontrast klimatyczny. Kadry kręcone w okolicach Polignano a Mare, pełne turkusowego Adriatyku i białych miasteczek na klifach, dosłownie zapierają dech w piersiach, powodując zachwyt.
Produkcja zrealizowana pod okiem Golden Media Polska zachwyca stroną wizualną.
Aktorsko serial trzyma bardzo wysoki poziom. Laura Breszka świetnie oddaje zagubienie i determinację dojrzałej kobiety, a jednocześnie zachowuje w tej roli pozytywne nastawienie, które jest odzwierciedleniem włoskiego „dolce vita”. Klementyna Karnkowska tworzy wyrazisty, autentyczny portret buntowniczej nastolatki. Co ciekawe, w serialu możemy oglądać wyjątkowy powrót. Siostry Karnkowskie, które w popularnym serialu historycznym grały najmłodsze wcielenia Ani i Mani Winnych, ponownie występują razem na ekranie w nowej produkcji Telewizji Polskiej. To świetne posunięcie reżyserów obsady. Widzowie mają szansę zobaczyć je w nowych wcieleniach, jako przyjaciółki, którym odległość nie przeszkadza w utrzymaniu bliskich relacji. Dawid Ogrodnik jak zwykle magnetyzuje na ekranie, wprowadzając do fabuły sporą dawkę niejednoznaczności. Monika Mariotti oraz włoscy aktorzy doskonale budują głośny, żywiołowy i pełen ludzkiego ciepła klimat tamtejszej codzienności.
Twórcy serialu postawili na nazwiska znane z włoskich i międzynarodowych produkcji, co natychmiast przekłada się na jeszcze większą autentyczność zekranizowanej historii. Szczególną uwagę zwraca Alessandro Parrello wcielający się w Marco Borettiniego – rozwiedzionego adwokata, który wraca z chłodnego Mediolanu do rodzinnego Polignano a Mare. Parrello wnosi do serialu mnóstwo elegancji, ale i typowo południowego uroku. Obok niego błyszczą Oriana Celentano jako żywiołowa Giulia Russo oraz Eugenio Ricciardi. To właśnie dzięki nim zderzenie skrytych, poturbowanych przez los Polek z otwartą, dynamiczną i nieco wścibską włoską społecznością wypada na ekranie tak naturalnie i magnetyzująco.
Scenariusz oparty na powieściach Katarzyny Kalicińskiej, Radosława Figury oraz Kamili Kisały stara się balansować między humorem a życiowymi dramatami. Pierwsze trzy odcinki sprawnie wprowadzają nas w powolny rytm południowych Włoch, w którym zaufanie zdobywa się powoli, ale skutczecznie.
Ten niespieszny rytm i ciepło bijące z ekranu sprawiają, że serial ogląda się z czystą przyjemnością. To opowieść o tym, że szczęście można znaleźć nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone.
Trzy pierwsze odcinki tworzą naprawdę dobry początek całej tej historii i potwierdzają, że to serial, któremu warto dać szansę. Dalsze losy bohaterów można oglądać od poniedziałku do środy o 20:30 w TVP 1 i o dowolnej porze na VOD.
Polecam uwadze wszystkim miłośnikom podróży, słonecznych Włoch, dobrej literatury i produkcji, zrealizowanych na wysokim poziomie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz