Cykl #mariolapoleca (24): "Sekrety zza kulis. Postscriptum" Jacek Kałucki, Marek Siudym [RECENZJA KSIĄŻKI]
fot. Wydawnictwo Moc Media / Facebook / okładka książki "Sekrety zza kulis. Postscriptum"
Zawsze warto znaleźć coś, co poprawi nasze samopoczucie, będzie gwarancją pojawienia się uśmiechu na twarzy. Jedni znajdują takie czynniki w książkach, drudzy w filmach, a jeszcze inni w serialach, czy w muzyce.
Propozycjami, które (w moim odczuciu) takie czynniki posiadają, chciałabym się dzielić z Wami w moim najnowszym cyklu #mariolapoleca.
Serdecznie Was zapraszam. Dziś zachęcam do lektury recenzji książki "Sekrety zza kulis. Postscriptum" autorstwa Jacka Kałuckiego i Marka Siudyma, wydanej przez Wydawnictwo Moc Media. To kontynuacja pierwszego tomu książki pod tym samym tytułem, którą uzupełnia słowo "postscriptum".
Cykl #mariolapoleca (24): "Sekrety zza kulis. Postscriptum" Jacek Kałucki, Marek Siudym [RECENZJA KSIĄŻKI]
PREMIERA: 16 września 2026
GATUNEK KSIĄŻKI: dialog biograficzny
AUTOR: Jacek Kałucki, Marek Siudym
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Moc Media [egzemplarz recenzencki, współpraca recenzencka]
Na kartach części pierwszej Jacek Kałucki zaprosił czytelników i fanów środowiska telewizyjnego i teatralnego do odkrywania jego kulis i smaczków.
W części drugiej, która na rynku pojawiła się 16 września 2026 roku, ten zabieg jest kontynuowany, ale w nieco nowatorski sposób. Po raz pierwszy dykteryjki opowiadane są na dwa głosy. Do Jacka Kałuckiego dołącza bowiem Marek Siudym, zamieniając klasyczną narrację w literacki ping-pong. Kiedy Kałucki snuje swoją opowieść, Siudym wchodzi mu w słowo, dopisując swoje tytułowe "postscriptum", czasami dopisując jakiś szczegół, a innym razem, rzucając zupełnie nowe światło na konkretną anegdotę.
Wartością nadrzędną tego duetu, a także premierowej publikacji jest to, że czytelnikowi nie są serwowane historie, na które można się natknąć w serwisach plotkarskich, ale jedynie takie, których co najmniej jeden z dwojga autorów był bohaterem lub obserwatorem.
W książce można znaleźć historie, których bohaterami, oprócz Kałuckiego i Siudyma, są także m.in. Janusz Rewiński, Andrzej Strzelecki ze swoją skłonnością do zakładania się o wszystko, a najczęściej o zjedzenie czegoś, śpiewająca Barbara Rylska, Jan Kobuszewski, czy Leon Niemczyk.
Nie brakuje także historii, które związane są z obecną działalnością zawodową obu autorów, czyli chociażby takich, z planu serialu "Barwy szczęścia". To zderzenie przeszłości z teraźniejszością pokazuje, że choć czasy i technologia na planach filmowych diametralnie się zmieniły, to specyficzny, pełen pasji i humoru duch środowiska artystycznego pozostał ten sam.
Styl narracji Kałuckiego i Siudyma charakteryzuje się też ogromnym dystansem do samych siebie, do upływającego czasu oraz do kapryśnej branży rozrywkowej. Czytelnik nie znajdzie tu zadęcia ani tzw. "budowania pomników". W zamian spotka się z czystą, kawiarnianą swobodą, sprawiającą, że przez kolejne strony i anegdoty dosłownie przepłynie.
Warto zwrócić uwagę, że choć druga odsłona "Sekretów zza kulis" jest dobrą pozycją dla znawców podwórka filmowego i teatromanów, to nie jest skierowana wyłącznie do tej grupy odbiorców. Choć starsze pokolenie z pewnością z sentymentem i łezką w oku wspomni postacie takie, jak przywoływani w tej recenzji Jan Kobuszewski, czy Leon Niemczyk, to młodsi czytelnicy również znajdą tu coś dla siebie.
To, co zachwyci tę grupę odbiorców, to zapewne opowieści o przyjaźni, która w tej branży naprawdę jest możliwa, ale też o tym, jak wygląda codzienność, gdy gasną reflektory. Autorzy i bohaterowie poszczególnych rozdziałów udowadniają, że teatr i telewizja nie jest jedyną pasją ludzi świata mediów. Pokazują, że kochają też motocykle, zwierzęta, przyrodę, dobrą literaturę i inne rzeczy, o których na co dzień zdecydowanie za mało się mówi.
Książka bawi do łez, ale momentami zmusza też do refleksji nad tym, jak bardzo zmienił się współczesny świat mediów.
„Sekrety zza kulis. Postscriptum” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto szuka w literaturze czegoś, co spowoduje, że się uśmiechnie.
Jacek Kałucki i Marek Siudym stworzyli duet idealny, który udowadnia, że najlepsze scenariusze pisze samo życie.
Przed nami długie, jesienne wieczory. Często będziemy sięgać po coś do czytania. Zachęcam, by dali Państwo szansę najnowszej książce autorstwa tych dwóch wybitnych aktorów. Życzę miłego odbioru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz