piątek, 25 września 2026

Grzegorz Porowski o hitach, powrotach i życiowych zakrętach [WYWIAD]

 Grzegorz Porowski o hitach, powrotach i życiowych zakrętach  [WYWIAD]






















fot. z archiwum oficjalnej strony zespołu

Zespół „Loka”, którego frontmanem jest Grzegorz Porowski, był gwiazdą sierpniowych dożynek gminy Zebrzydowice, które w tym roku odbyły się w Marklowicach Górnych.

Wokalista opowiedział mi m.in. o tym, co sprawiło, że „Prawdziwe powietrze” stało się hitem, ale też o tym, jak wspomina czas, gdy był wokalistą zespołu „Rotary”, a cała Polska śpiewała „Na jednej z dzikich plaż”.

Spotykamy się tuż po zakończonym koncercie na dożynkach w Marklowicach. Jakie emocje towarzyszą panu po zejściu ze sceny?

Jest dobrze. Byłem trochę niedysponowany zdrowotnie, ale publiczność okazała się łaskawa.

Zawsze pytam o powroty w te strony, a okazuje się, że z koncertem w tej okolicy jesteście po raz pierwszy. Jak wrażenia?

Bardzo dobrze. Podoba mi cała ta impreza, jest wyluzowana, rodzinna.

Na początku każdej rozmowy staram się opisać jej bohatera. Pana widzę jako wokalistę o jednym z najbardziej charakterystycznych głosów w kraju, ale też człowieka o ogromnym poczuciu humoru, dla którego szklanka zawsze jest do połowy pełna. Pan postrzega siebie w podobny sposób?

Staram się być takim człowiekiem, by moja rodzina nie musiała się za mnie wstydzić.

Dystans do siebie i pozytywne nastawienie do ludzi i świata pomaga nie tylko w codzienności, ale także w  karierze scenicznej i w trasie, prawda?

Wydaje mi się, że tak. Trzeba być fajnym, normalnym człowiekiem.

W latach 90. pana głos i zespół „Rotary” zdominował polskie rozgłośnie, a wszystko za sprawą utworu „Na jednej z dzikich plaż”. Jak patrzy Pan na niego po latach?

To nasz największy hit, więc byłbym hipokrytą, gdybym powiedział, że wykonywanie tego utworu mnie męczy. Dzięki tej piosence funkcjonujemy, jesteśmy na tyle rozpoznawalni, że możemy pracować i grać dla ludzi.

Bywały takie momenty, w których przez ten utwór czuł się pan zaszufladkowany?

Gramy muzykę wielopokoleniową. Czuję się z tym dobrze, więc nawet o tym nie myślę.

Na scenie jest pan obecny od trzech dekad. Jak na przestrzeni lat zmieniał się Pan jako wokalista i jako człowiek?

(Śmiech.) W latach dziewięćdziesiątych byłem głupi, w latach dwutysięcznych zrobiłem przerwę, wróciliśmy z zespołem „Loka”, a teraz jest tak, jak powinno być. Chyba jednak każdy przechodzi przez zakręty życiowe.

Co działo się z Panem w czasie tej przerwy?

Poszedłem do pracy.

Jak te zmiany, które zachodziły w Pana życiu, wpływały na Pana twórczość?

Te zmiany miały na mnie twórczy wpływ. My cały czas poszukujemy. Jesteśmy zespołem, który ma w swoim repertuarze mieszankę gatunkową. Może w dzisiejszych czasach nie jest to zbyt popularne, ale my po prostu gramy rock’n’rolla. To gatunek, który będzie zawsze miał swoich fanów.

Kiedy w 2012 roku ruszaliście z „Loka”, utwór „Prawdziwe powietrze” stał się hitem z dnia na dzień. Spodziewaliście się tego?

Nigdy nie spodziewałem się żadnego sukcesu. Powiem jednak, że mam wrażenie, że byłem na niego gotowy. Chodzi o to, by grać. Mam hobby, z którego żyję. To największy dar, który można dostać od Boga.

Co ten numer ma takiego w sobie, że tak porywa publiczność?

Jest prawdziwym utworem. Takie piosenki jak „Prawdziwe powietrze”, „Na jednej z dzikich plaż” czy „Atom miłości” przychodzą przypadkowo. Tego typu utwory pojawiają się raz na jakiś czas. Teraz też pracujemy nad bardzo fajnym utworem z producentem, Łukaszem Sienickim. Myślę, że do końca wakacji coś nowego się pojawi.

Najnowszy utwór w waszym dorobku w serwisach streamingowych ukazał się w 2024 roku. To singiel „Pierwszy”. Tytuł bardzo wymowny. (Śmiech.) Czy kryje się pod nim symbolika nawiązująca do pierwszego nowego utworu wydanego po przerwie?

Wydaje mi się, że ludzie nie chcieli tej piosenki, choć ja bardzo ją lubię, ale nie wszystko zawsze musi podobać się wszystkim. Na Spotify mamy bardzo dużo utworów, można tam znaleźć m.in. piosenkę „Bikini”. To utwory znane z koncertów. Będziemy uzupełniać te, których tam brakuje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz